Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura sci-fic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura sci-fic. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 maja 2021

Wejdźmy do Nowego wspaniałego świata



 "Nowy wspaniały świat" A. Huxley

Klasyka gatunku. Znane, a nawet ostatnio ekranizowane (Netflix). Napisana w 1931 roku. Cały czas jestem w szoku, jak bardzo wyobraźnia autora posunęła się, po części wybiegając w przód a po części w fantazjowaniu. W nowym, wspaniałym świecie najważniejsza jest stabilność, szczęśliwość i warunkowanie. Na jakiekolwiek przykrości najlepsza jest soma (narkotyk rozdawany na każdym kroku) a słowo "matka" powoduje zażenowanie. Świat, w którym dzieci są wybutlowane a związki nie do pomyślenia, bo przecież "każdy jest dla każdego".
Spodziewałam się buntu, oddziałów szturmowych i ogólnego rozpierdolu a dostałam rozprawkę filozoficzną. W takiej antyutopii nic się już nie da zrobić. Można zażyć somy i nie myśleć za wiele.
Autor w dość oryginalny sposób zestawia ze sobą porządek świata oparty na wysoko rozwiniętej cywilizacji i odejściu od wszystkiego, co powoduje cierpienie (nawet starość wyeliminowano, sztuka została sprowadzona do przyjemnych dla zmysłów gniotów reprezentujących "nic" a różnice międzyludzkie do kast odpowiednio warunkowanych) a światem jednostki, niezrozumiałego, o niewyobrażalnie romantyczno-religijnych wyobrażeniach na temat miłości, świata ogólnie, wypaczony Szekspirem i mixem różnych religii, jakie na przestrzeni czasu zdążyły się w Rezerwatach nieurodzaju i Dzikich wykształcić.
Ciekawa wizja. Niepokojąca. Nierealna. Jak na sci-fi przystało.

środa, 9 września 2015

Bez przyszłości

Future, Glukhovsky



Gdy zapytam Cię "czym jest śmierć", odpowiesz może, że czymś normalnym, naturalnym. Pewnym - niczym podatki.
Dmitry Glukhowsky w swojej książce Future odpowiada zaś, że śmierć jest nienaturalną konsekwencją wyboru, złego wyboru, którzy dokonują ludzie dla których ważniejszy jest dzieciak niż Nieśmiertelność. Śmierć jawi się wtedy jako obrzydliwy, nienaturalny stan, od którego należy się odsunąć i trzymać w rezerwatach.
Dzieciak, który trafia do miejsca, gdzie nauczy się byś w pełni posłuszny; gdzie wraz z innymi dzieciakami - gdy stanie się dorosły - nauczy się odbierać młodość innym ludziom, którzy dokonają wyboru.

Główny bohater jest takim dzieckiem. I chociaż poznajemy go jako "dorosłego" i jedynie poprzez retrospekcję możemy poczuć, co czuł jako zastraszone, żyjące jeszcze jakimś marzeniem małe dziecko. Jednak staje się coś, seria wydarzeń, które uruchamia w nim prawdziwe dorastanie.

Glukhowsky moim zdaniem poruszył dwie ważne kwestie (i całą masę równie ważnych, o których nie wspomnę, bo nie chcę spoilerować) - kwestię przyszłości i wieczności. Rzucił do rozważenia myśl: czy możliwa jest przyszłość, kiedy jesteśmy nieśmiertelni? Czy pisarz napisze najpiękniejszą swą powieść mając w zanadrzu tysiące lat przed sobą...? Czy raczej dążyć będziemy do wiecznego zaspokojenia nudy - poprzez przyjemności? Co się dzieje - kiedy ludzi jest coraz więcej i wszyscy mogą być Nieśmiertelni?

Gorąco zachęcam do lektury. Moim zdaniem jest to 5/5!