wtorek, 3 lipca 2018

Życie miłosne, Zeruya Shalev



Zeruya Shalev, Życie miłosne

Pewne książki, podobnie jak piosenki i inne formy kultury i sztuki spotyka się zupełnie przypadkiem. Inne, z pełną premedytacją wyszukuje się w Bibliotekach, na serwisach muzycznych czy w galeriach. Ja do „Życia miłosnego” widocznie musiałam dojrzeć, bo mimo ukazania się jej na rynku w 2008r. to zetknęłam się dopiero niedawno. Zaczęło się od wywiadu dla GazetyWyborczej, w której Zeruya Shalev zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Autentyczna, szczera, naturalna. I jak miałam się przekonać – z ogromnym talentem. Talentem tego rodzaju, który się porozumiewa z emocjami, integruje z nimi, wydobywa na wierzch.

Gdy w końcu udało mi się zdobyć „Życie miłosne” odłożyłam je na moment, w którym będę wiedziała, że nic mi nie przeszkodzi. I w istocie było to doskonałe posunięcie, ponieważ przez trzy dni, kiedy to wieczorami zatapiałam się w opowieści o kobiecie imieniem Ja’ra – myślałam tylko o niej. O niej i swojej wewnętrznej kobiecie. O kobiecych pragnieniach i oczekiwaniach.

Autorka ma specyficzny styl polegający na pisaniu bez dialogów. Nie używa dialogów jako zewnętrznych, odrębnych tekstowo bytów. Zawiera je w treści, ciągnie niczym strumień świadomości. Rozmowy, dialogi, życie wewnętrzne, intymne sceny – jesteśmy ich uczestnikami. Widzimy wszystko oczami bohaterki, czujemy to, co ona, pędzimy jej gonitwą myśli. Nie jesteśmy tylko widzami obserwującymi konstrukcję dialogów i scen. Jesteśmy tam, z nią.



Dzięki głównej bohaterce i to, co ją spotyka oraz to, na co się decyduje możemy śledzić proces wikłania się w coraz mroczniejsze zakamarki nie tylko jej pragnień, oczekiwań od życia ale również przeszłości. Widzimy jak nieświadomie powiela schemat, który stworzyła jej własna matka. I jak próbuje z nim walczyć. Książka Shalev jest pełna metafory. Wiemy przecież, że nie budzący w nas dobrych uczuć Arie, kochanek Ja’ry, tak naprawdę przedstawia mężczyznę, który ma być na tyle odległy i na tyle niedostępny jak tylko to możliwe a jednocześnie będący uzależniony od uzależnienia bohaterki… Jest tylko postacią, nakreślonym symbolem. Podobnie jak rodzice głównej bohaterki, jak atmosfera uczelni, w której pracuje. Tylko mąż Ja’ry, Joni wydaje się być prawdziwy. Jest ofiarą przemian kobiety, jej dojrzewania. On jeden wydaje się bierny, pozbawiony decyzyjności – niemal na wzór żony z legendy o zburzeniu Świątyni, do której na okrągło się odwołuje bohaterka. Tak bardzo szukając swojej tożsamości nie zauważa, że swoimi decyzjami brnie coraz to bardziej ku katastrofie swojego życia. Katastrofie lub, być może szansie na stworzenie czegoś nowego, bez opierania się na obietnicy bezpieczeństwa czy chwilowym pożądaniu.



Zeruya Shalev jest wielokrotnie nagradzaną izraelską pisarką. Jej książki zostały przetłumaczone na ponad 20 języków, na motywach wielu z nich powstały scenariusze filmowe. Zadebiutowała w 1988 r. tomem wierszy, a pięć lat później wydała powieść zatytułowana Tańcząc, stojąc. Prawdziwy sukces przyniosła jej książka Życie miłosne (wydana w Izraelu w 1997 r.; sześć lat później ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa W.A.B.). Kolejne tomy trylogii – Mąż i żona oraz Po rozstaniu – potwierdziły jej pisarską rangę.
Źródło: http://lente-magazyn.com/czas-kryzysu-to-czas-dojrzewania-rozmowa-z-zeruya-shalev/

Wpis bierze udział w akcji #WyPożyczone




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ślicznie dziękuję za komentarz,
proszę, zostaw swoje imię lub nick, bym, wiedziała komu podziękować :)