wtorek, 20 czerwca 2017

Dieta rozdzielna, recenzja



Ursula Summ, Nowa dieta rozdzielna. Co z czym łączyć, aby wyglądać szczupło i młodo

Książka, którą recenzuję ma piękne zdjęcia potraw, co bardzo lubię. Jest treściwa i posiada przydatne informację, wskazówki i przede wszystkim pyszne propozycje potraw. Jest podzielona na część teoretyczną i praktyczną.
Dieta rozdzielna podlega mottu; "nie musisz jeść mniej, tylko inaczej". Autorka tłumaczy, że dieta rozdzielna polega na podziale produktów i ich odpowiedniego łączenia - tak, aby dobroczynnie wpływały na układ trawienny. Grupuje produkty spożywcze na białkowe, węglowodanowe i neutralne. Grupę neutralną można zestawiać z grupą białkową lub węglowodanową. Nie należy łączyć grupy białkowej z węglowodanową. Dieta rozdzielna przyszła do nas z Ameryki i w Polsce robi dość sporą furorę. Można znaleźć nie tylko książki, ale i przepisy w Internecie, np tu. Być może oznacza to, że jest faktycznie skuteczna!

Do grupy neutralnej zaliczają się takie produkty jak warzywa (np. bakłażan, papryka, marchewka, surowe pomidory itd.), sałaty czy grzyby; do grupy białkowej np mięso, ryby, owoce, jajka, mleko czy sery a grupy węglowodanowa ma w spisie produkty pełnoziarniste, ziemniaki, niektóre warzywa i środki słodzące. Kiedy zapoznamy się z pełnym spisem możemy stworzyć smaczne kombinacje, które dadzą wytchnienie naszej wątrobie.

W kolejnej części są przedstawione cztery rodzaje diet - tydzień mocy, który ma na celu rozruszać organizm, nauczyć łączyć produkty i redukcję wagi. Następne to diety dla początkujących (z łatwymi przepisami dla osób, które nigdy nie były na omawianej diecie), dieta dla zabieganych (pracujących) oraz dieta dla smakoszy (dla lubiących gotować).
Osobiście urzekła mnie prostota tej diety i kusi mnie, by spróbować. Jednak od samego czytania i przeglądania pięknych zdjęć od razu robię się głodna ;)

wtorek, 17 stycznia 2017

Kiedy psychologia spotka się z dietetyką....

Gdybym tylko schudła... Przestań się zadręczać. Zacznij żyć i... chudnąć.
Elżbieta Lange, Marta Sadkowska
Wyd. Zwierciadło




Kulinaria (dietetyka) i psychologia to dwa moje ulubione tematy. Kiedy okazało się, że w książce wydawnictwa Zwierciadło oba tematy są ze sobą zsyntetyzowane była to dla mnie prawdziwa uczta intelektualna.
Książka składa się z dziesięciu rozdziałów: dziewięć z nich to historie kobiet, w których z łatwością można się odnaleźć - ja siebie odnalazłam w większości, co odkryłam z wielkim smutkiem ale też dało mi to sporo przestrzeni do rozmyśleń a więc i poprawy. Pod każdą historią jest rozmowa między dziennikarką Martą Sadkowską piszącą o zdrowiu, urodzie i diecie a psychodietetykiem, couchem zdrowia Elżbietą Lange. To właśnie te rozmowy zmuszają do wielu refleksji. Dowiadujemy się z tych rozmówi nie tylko o prawidłowym sposobie odżywiania, ale też o najnowszych badaniach, o wpływie psychologicznych aspektach na nasze jedzenie - o tym jak przeszłość wywiera wpływ na to, jak jemy dziś, jak bardzo widać czy jesteśmy (głównie my, kobiety) ważne dla siebie karmiąc się czy raczej traktujemy się przedmiotowo katując się dietami a tym samym poddając się obsesyjnej kontroli. A ciągła kontrola pozbawia nas kontaktu z własnym ciałem.
Gdybym tylko schudła... nie jest zwykłą książką o odchudzaniu. W zasadzie ona w ogóle nie jest o odchudzaniu. To książka, która otwiera oczy i kieruje je na swoje własne zdrowie, swój komfort psychiczny, relacje z własnym ciałem. Relacja z samym sobą jest najtrudniejszą relacją, ponieważ od każdego innego da się uciec, ale od siebie samego nie. Dlatego warto o tą relację zadbać. Zatroszczyć się. Zacząć od podstaw: od karmienia, od emocji, od kontroli i wyluzowania. Akceptacji.
Zwieńczeniem wszystkich opisanych historii i rozmów jest krótki wywiad z osobą medialną, osobą moim zdaniem absolutnie fantastyczną, która inspiruje wiele, choć moim zdaniem zbyt mało kobiet - jest to wywiad z Dorotą Wellman, znaną m. in. z programu Dzień Dobry TVN.

Czuję, że gdybym napisała, że polecam tą książkę każdej kobiecie to za mało. Napiszę więc, że zanim sięgnęłam po ten poradnik jadłam o jakieś 500kcal więcej, mimo, że jestem prawie pięć miesięcy po porodzie - a w czasie ciąży miałam cukrzycę ciążową insulinozależną (niemal 100 jednostek). Ta książka uświadomiła mi, że jedząc tak, jak jadłam do tej pory niebawem moje dzieci będą miały otyłą mamę z cukrzycą typu 2. I że to, co jem nie ma nic wspólnego z prawdziwym, zdrowym jedzeniem. I że można być niedożywionym, jedząc dużo. W dzisiejszych czasach niestety liczy się ilość a nie jakość - nie dziwi więc, że ilość a nie jakość determinuje nasze życie w kontekście holistycznym... Ja tak nie chcę. Dla siebie, dla dzieci. Odkurzyłam więc zestaw do robienia jedzenia na parze, blender... poczułam na nowo smak prawdziwej marchewki... Koktajlu bananowo-szpinakowego... I czuję się fantastycznie! I tego właśnie Wam życzę.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Księgarni Tania Książka.pl


piątek, 16 grudnia 2016

Nieperfekcyjna Mama, Joanna Dydzik


Dziewięć tygodni (siedemnaście - ta aktualizacja idealnie ukazuje brak czasu) temu urodziłam dwóch chłopców. Jeszcze będąc w ciąży szukałam wszystkich informacji na temat Bliźniąt. Tak trafiłam m.in. na blog Nieperfekcyjnej mamy, która ma trzy córeczki: bliźniaczki i starszą siostrzyczkę. A potem okazało się, że Joanna, autorka bloga wydała książkę. Oczywiście, że ją kupiłam! I niemal od razu pochłonęłam treść na zmianę śmiejąc się w głos, jak i płacząc ze wzruszenia. Dawno nie czułam się tak zrozumiana jak podczas czytania tego anty-poradnika.

Już pierwsze strony wywołały lawinę wspomnień. Zarówno dobrych, jak i złych. I tak, jak autorka musiałam się pogodzić z tym, że nie wszystko układa się po naszej myśli. A wiele innych rzeczy potrafi bardzo zaskoczyć.

Kiedyś była moda na typowe poradniki. Taka młoda mama kupowała sobie lub dostawała w prezencie poradnik, w którym krok po kroku były opisane czynności takie jak karmienie, kąpanie czy zabiegi pielęgnacyjne. Dziś mamy dość pouczenia i dobrych rad. Sami umiemy je znaleźć, zapytać czy wyszukać w Google. Potrzebujemy wsparcia. Kogoś, kto powie nam "ja też się tak czułam". I właśnie w tą potrzebę Joanna cudownie się wpisuje.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Kulinarna podróż zamknięta w pojemniku do pracy


Jedz i pracuj nad własnym zdrowiem, Karolina i Maciej Szaciłło

Zachęcająca okładka, przepiękne zdjęcia w środku i cudownie brzmiące nazwy potraw to tylko pierwsze wrażenie, jakie robi książka Karoliny i Macieja Szaciłło, małżeństwa, które specjalizuje się w zdrowym odżywianiu. Od pierwszych stron para dzieli się swoją wiedzą i filozofią przygotowania potraw: opisują, co będzie nam potrzebne - zarówno do przyprawiania potraw (opis zawiera nie tylko charakterystykę danej przyprawy czy zioła a też to, gdzie można ją kupić oraz na co zwracać uwagę by nie przepłacać) jak i naczynia, w jakich można potrawy przygotować a następnie zapakować do pracy oraz opis zamienników produktów, które nie są zdrowe (mąka pszenna, cukier biały).

Książka jest podzielona na menu wiosenno-letnie i jesienno-zimowe oraz lunche a w nich każdy dzień jest jak podróż do innego kraju: dzień włoski, dzień francuski, dzień indyjski itd. Każda podróż jest opatrzona opisem doznań kulinarnych autora: Karoliny lub Macieja. Przepisy zazwyczaj nie są dokładnie takie, jakie bywają w danym kraju - autorzy przyznają się do zmian, jakie wprowadzili w nich na potrzeby polskich odbiorców - np Tagine ze szpinaku i koperku w dniu egipskim to zazwyczaj duszone warzywa w sosie pomidorowym z dodatkami zapiekany w ceramicznym naczyniu. W przepisie Szaciłłów został pominięty ten etap, a dodany został szpinak z koperkiem.

Każdy dzień opatrzony jest komentarzem dietetyczki, która zwraca uwagę na to, jakie są plusy danego dania. Dzięki temu dowiadujemy się, które dania zaopatrzą nas np w żelazo czy białko. Dodatkowo - przy każdym daniu jest krótka informacja jak zapakować je do pracy. Niekiedy podana jest instrukcja, co przygotować na następny dzień w przypadku trochę bardziej pracochłonnych dań.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym od razu nie wypróbowała któregoś przepisu. Mój wybór padł na dzień grecki, kolacja: grecka zapiekanka ze świeżymi ziołami. Przepis jest opisany jako łatwy, dla dwóch lub trzech osób i przygotowuje się go w 15 min plus pieczenie 50min. Są to bardzo dokładne wartości i mogę potwierdzić ich prawdziwość. Spis potrzebnych produktów, jak i opis przygotowania jest dokładny, prosty. Danie jest przepyszne i warte powtórzenia. Zapach kojarzący się z Grecją cudownie rozchodził się po moim domu, gdy wyjęłam zapiekankę z pieca.

Książkę "Jedz i pracuj..." serdecznie polecam osobom, które lubią eksperymentować w kuchni i szukają inspiracji. Również polecam je tym, którzy mają dość przynoszenia do pracy kanapek, a chciałyby się zdrowo odżywiać przy czym nie wydawać majątku na jedzenie na mieście. Osobiście - będę do niej nie raz wracać.

Egzemplarz recenzencki zawdzięczam Księgarni TaniaKsiążka.pl
Książkę można kupić tutaj



środa, 15 czerwca 2016

Rodzicielstwo w cyfrowej erze

Cyfrowi rodzice. Dzieci w sieci. Jak być czujnym, a nie przeczulonym
Yalda T. Uhls

Piętnaście czy dwadzieścia lat temu, kiedy byliśmy dziećmi, cyfrowy świat dopiero wdzierał się w naszą rzeczywistość. Czy spodziewaliśmy się, że w przyszłości prawie w każdym domu będzie stał komputer/laptop/konsola gier video a każdy z domowników będzie posiadał dodatkowo telefon komórkowy podłączony do sieci (smartfon)?  Z perspektywy rodzica, wychowującego się w latach dziewięćdziesiątych - mamy prawo czuć się zagubieni wobec istniejącego potopu technologii.
Z pomocą przychodzi nam badaczka i nagradzany psycholog dziecięcy, ekspert z dzieciny wpływu mediów na dzieci - Yalda T. Uhls. W swojej książce Cyfrowi rodzice pomaga rodzicom i pedagogom odnaleźć się w labiryncie opinii, badań, faktów, rozmów i błędnych informacji dotyczących odziaływania mediów na dzieci i młodzież.

Już na samym początku książki, autorka zestawia nasze obawy z obawami rodziców z XIX wieku Obawiali się oni, że najnowsze medium źle wpłynie na ich dzieci. Znamy te obawy. Zastanawiamy się, co też mogło tak martwić rodziców ówczesnych nastolatków. Były to powieści. Pod koniec XIX wieku dzięki pojawieniu się nowych technologii umożliwiających obniżenie kosztów druku na kupno kieszonkowych wydań mógł sobie pozwolić niemal każdy młody człowiek.
Ta historia przypomina dzisiejsze rozterki rodziców w stosunku do nowego zjawiska, jakim jest postępująca technologia.
Dzięki licznym badaniom dowiadujemy się jak współczesna młodzież korzysta z tej technologii, jaki jest jej wpływ na młode umysły i co może stanowić zagrożenie, a co korzyści.

Książka Cyfrowi rodzice jest rzetelnym kompendium wiedzy a zarazem poradnikiem. Znajdziemy w nim 9 wartościowych rozdziałów, zamknięte w trzy części: podstawy, media społecznościowe i nauka. Każdy rozdział zakończony jest skondensowanym podsumowaniem badań z całego rozdziału oraz listą porad w pigułce. Dzięki temu łatwo przypomnieć sobie czego dotyczy każda część i co z niej warto uskutecznić.

Lektura zachęciła mnie nie tylko do refleksji dotyczącej ustanowienia zasad korzystania z mediów przez moje dzieci, ale też skłoniła do zastanowienia się nad własnym stosunkiem do Internetu i jego aspektów. Zrozumiałam, że sama będąc dzieckiem dość chaotycznie korzystałam zarówno z komputera, jak i z sieci w wieku młodzieńczym. Wynikało to z tego, że nie było koło mnie nikogo, kto by wyjaśnił mi jakie korzyści i jakie zagrożenia mogą się pojawić podczas tych czynności. Jako rodzic - mam wpływ na to, na jakie treści moje dzieci są narażone i dzięki temu mogę je ukierunkować.
Autorka Cyfrowych rodziców nie straszy rodziców skrajnościami, jakie możemy w sieci spotkać (technoentuzjazm lub technofobię) a w wyważony sposób podsuwa korzyści i zagrożenia - szanse i straty. Odpowiednio ukierunkowane (dzięki zdobytej wiedzy) korzystanie z dobrodziejstw technologii może być ogromną szansą dla młodego człowieka.


Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję księgarni TaniaKsiążka.pl
Książkę można kupić tutaj.